Żyjemy w społeczeństwie, w którym dominuje zmęczenie. Współczesna rzeczywistość, którą obserwujemy każdego dnia na ulicach, zdaje się być napędzana niewidzialnym silnikiem, którego nie da się wyłączyć. Byung-Chul Han w swojej głośnej pracy „Społeczeństwo zmęczenia i inne eseje” stawia diagnozę, która uderza w same fundamenty naszego rozumienia sukcesu i wolności. Autor przekonuje nas, że epoka, w której żyliśmy według paradygmatu dyscypliny opisanego przez Michela Foucaulta, bezpowrotnie minęła. Dawne instytucje dyscyplinarne, takie jak szpitale, więzienia czy fabryki, które odgradzały normalne od nienormalnego, stają się anachroniczne . Dziś nie jesteśmy już podmiotami posłuszeństwa, lecz „podmiotami osiągnięć” – menedżerami samych siebie, którzy zamiast z zewnętrznym oprawcą, mierzą się z własną, nieograniczoną ambicją. Skutkiem jest ogromne zmęczenie i pustka. Ta subtelna zmiana ma kolosalne skutki dla naszej psychiki, ponieważ przejście od negatywności zakazu, czyli freudowskiego „powinieneś”, do pozytywności przyzwolenia wyrażonej w haśle „Yes, we can”, paradoksalnie nakłada na nas ciężar trudniejszy do udźwignięcia niż jakakolwiek tyrania.
Świat zmęczenia, w którym sami jesteśmy oprawcami i ofiarami
W świecie, w którym wszystko wydaje się możliwe, a jedyną barierą jest nasza własna wydajność, przymus osiągnięć staje się nowym rodzajem niewoli. Han zauważa, że
dialektyka pana i niewolnika nie doprowadziła nas do wolności, lecz do sytuacji, w której każda jednostka nosi w sobie obie te role jednocześnie .
Wyzyskujemy sami siebie, wierząc, że realizujemy własny potencjał, co czyni ten proces znacznie skuteczniejszym, gdyż odbywa się on pod sztandarem wolności. Sami stajemy się katami własnego czasu i energii. Co roku wyznaczamy sobie nowe cele rozwojowe, pniemy się po szczeblach kariery, często z własnych ambicji pracujemy po godzinach. Właśnie to zjawisko eksploatowania siebie jest źródłem współczesnych plag: depresji, syndromu wypalenia czy zaburzeń typu borderline. Gdy młody człowiek skarży się na brak sił, często nie zdaje sobie sprawy, że jego zmęczenie nie wynika z braku chęci, lecz z nadmiaru pozytywności, której nie potrafi przefiltrować. Han porównuje współczesne ofiary tego systemu do „muzułmanów” z obozów koncentracyjnych – ludzi tak wycieńczonych i apatycznych, że tracą zdolność rozróżniania między fizycznym chłodem a rozkazem strażnika, z tą różnicą, że dzisiejszy „muzułmanin” jest często dobrze odżywiony, a nawet otyły.
Kult ciała w społeczeństwie wyczerpania
Książka Hana rzuca światło na przerażający aspekt „nagiego życia”, które zostało pozbawione jakiejkolwiek narracji czy sensu wykraczającego poza biologię. Jesteśmy świadkami upadku wielkich opowieści i religii i braku autorytetów, które kiedyś oferowały techniki oswajania śmierci. Dzisiejszy człowiek zostaje sam ze swoim ciałem, które musi utrzymać w idealnym zdrowiu . Zdrowie, jak pisze autor, zostaje podniesione do rangi nowej bogini, zastępując Boga. Gdy nie istnieje żaden horyzont sensu wykraczający poza tu i teraz, skupienie na zdrowiu staje się jedyną kotwicą, co jednak czyni życie jeszcze bardziej kruchym i pustym. Stąd też ciągle się odchudzamy, ciągle jesteśmy na jakichś dietach lub uprawiamy sporty. A stąd już blisko do ortoreksji czy zaburzeń odżywania.
Trudność w dawaniu sobie prawa do odpoczynku
Filozof zwraca uwagę na zanik tak zwanych „instynktów hamujących”. W świecie zdominowanym przez ciągłą potrzebę rozwoju i biegnięcia, każda próba zatrzymania się jest postrzegana jako błąd systemu. Wiele osób przychodząc do naszego gabinetu psychoterapeutycznego w Twój Psycholog Żoliborz twierdzi, ze nie potrafią odpoczywać. Chwila siedzenia na kanapie budzi w niech niepokój, poczucie winy lub uruchomienie silnego krytyka wewnętrznego. Han twierdzi, że czysta aktywność jedynie przedłuża to, co już istnieje, podczas gdy:
prawdziwe działanie wymaga „negatywności zerwania”, czyli zdolności do wahania się i robienia przerw.
Potrzeba międzyczasu zamiast pogoni i zmęczenia
Żyjemy w rzeczywistości, której brakuje „międzyczasu” – tych cennych chwil pauzy, które pozwalają na refleksję . Nietzscheański aforyzm o ludziach czynu, którzy toczą się jak kamienie zgodnie z bezmyślnymi prawami mechaniki, staje się dziś naszą codziennością. Maszyna nie potrafi się zatrzymać w sobie, a my, upodabniając się do komputerów o ogromnej mocy obliczeniowej, stajemy się równie bezmyślni w swoim pędzie. Właśnie w takich momentach, gdy mechanizm zaczyna zgrzytać, pomocny może okazać się psychoterapeuta w Twój Psycholog Żoliborz, który pomoże odnaleźć ową zaginioną zdolność do „nie-robienia” i odzyskania suwerenności nad własnym czasem. Alternatywą jest wsłuchanie się we własne ciało i nieprzyjemne uczucia jak na przykład zmęczenie. Niezwykle inspirująca jest Hanowska koncepcja zmęczenia, które nie musi być stanem patologicznym. Autor odróżnia zmęczenie izolujące, wynikające z narcystycznego wyścigu, od „zmęczenia Nas”. To drugie nadaje otoczeniu aurę przyjaźni i pozwala ludziom przebywać obok siebie w głębokim spokoju, bez przymusu wzajemnej interakcji czy oceny. Takie zmęczenie jest zmęczeniem wyzwolonym od „Ja”, od przymusu produkcji i robienia czegokolwiek.
W przymusie zmęczenia jesteśmy ogarnięci lekiem przed bólem
Kolejnym filarem diagnozy Hana jest „społeczeństwo paliatywne”. Żyjemy w kulturze ogarniętej algofobią – panicznym lękiem przed bólem . Ten lęk nie dotyczy tylko bólu fizycznego, ale przenika do sfery psychicznej, społecznej, a nawet politycznej. Przejawia się to również w obszarze emocjonalnym. Algofobia niesie ze sobą permanentne znieczulenie; unikamy konfliktów, kontrowersji i wszystkiego, co mogłoby nas zaboleć. Han używa nazwy społeczeństwa „Lubię to”, gdzie wszystko musi być wygładzone i „instagramowalne”, nie ma miejsca na pasję czy ból. Ból zostaje zmedykalizowany, odarty ze swojego charakteru znakowego i skazany na milczenie. Stad też w naszych czasach taką popularnością cieszą się leki przeciwbólowe. Ideologia wiecznego dobrostanu sprawia, że ból postrzegany jest jako skandal lub oznaka słabości, którą należy natychmiast zoptymalizować . Tymczasem, jak zauważa Han, bez zdolności do przeżywania bólu tracimy dostęp do prawdy, gdyż
potrzeba ekspresji cierpienia jest warunkiem wszelkiej prawdy .
Odejście od freudowskiego wyparcia do epoki zmęczenia i samorealizacji
Współczesne schorzenia, takie jak depresja czy ADHD, nie są według autora skutkiem represji czy zakazów, lecz nadmiaru pozytywności. Psychoanaliza Freuda, oparta na pojęciach wyparcia i cenzury, staje się bezradna wobec podmiotu osiągnięć, który nie zna słowa „nie wolno”, lecz jedynie „wszystko wolno”. Depresja nie jest wynikiem konfliktu z instancją władzy, taką jak superego, lecz paraliżem wynikającym z niemożności sprostania nieograniczonym wymaganiom wobec samego siebie. Podmiot osiągnięć żyje w permanentnym poczuciu braku i winy, konkurując jedynie ze sobą i usiłując wyprzedzić samego siebie aż do momentu załamania . W tej perspektywie samorealizacja i samozniszczenie stają się jednym i tym samym procesem .
Wszystko na pokaz w społeczeństwie zmęczenia
Han zwraca również uwagę na problem transparencji, którą nazywa „społeczeństwem wystawionym” lub „pornograficznym”. W świecie, gdzie wszystko musi być widoczne, odkryte i wyeksponowane, rzeczy tracą swoją aurę i tajemnicę, stając się towarem przeznaczonym do natychmiastowej konsumpcji. Przymus wystawiania wszystkiego na pokaz, od naszych wakacji po intymne emocje, prowadzi do uprzedmiotowienia samego ciała, które staje się obiektem wymagającym ciągłej optymalizacji. To permanentne wystawienie niszczy zdolność do „zamieszkania” w sobie, co pierwotnie oznaczało bycie zaspokojonym i wprowadzonym w spokój. Gdy świat staje się przestrzenią totalnej ekspozycji, znika miejsce na intymność i autentyczne bycie ze sobą.
O książce “Społeczeństwo zmęczenia i inne eseje”
Lektura esejów Byung-Chul Hana to proces bolesny, bo zmuszający do skonfrontowania się z własnym uwikłaniem w system, który premiuje nasze wycieńczenie. Autor nie oferuje prostych recept, ale wskazuje na wagę kontemplacji i odzyskania „negatywnej możliwości” – siły, by nie działać, by nie reagować natychmiast na każdy bodziec. Medytacja czy filozoficzne myślenie wymagają pustki i wyzwolenia się od tego, co napiera zewsząd. Nadpobudliwość, którą często mylimy z energią, jest w rzeczywistości skrajnie bierną formą działania, bo nie dopuszcza żadnej wolności w wyborze reakcji . Dopiero gdy nauczymy się odrzucać przymus pozytywności, będziemy mogli odzyskać nasze życie z rąk „bogini zdrowia” i „demonów wydajności”.
Podsumowanie
Podsumowując, „Społeczeństwo zmęczenia” to nie tylko diagnoza socjologiczna, ale głęboki apel o prawo do słabości, do błędu i do odpoczynku, który nie służy jedynie regeneracji sił do dalszej pracy. To zaproszenie do odkrycia „zmęczenia, które inspiruje”, które pozwala nam znów zobaczyć drugiego człowieka nie jako rywala w wyścigu o sukces, ale jako towarzysza w wspólnym, kojącym milczeniu. W świecie zdominowanym przez algorytmy i imperatyw sukcesu, warto pamiętać, że nasze zmęczenie może być bramą do głębszej prawdy o nas samych, o ile pozwolimy sobie na luksus zatrzymania się i refleksji, Jeśli samodzielnie trudno Ci zatrzymać się, skorzystaj ze wsparcia, jakie oferują psychologowie czy psychoterapeuci w Twój Psycholog Żoliborz, pomagający odnaleźć sens w ciszy pomiędzy kolejnymi „osiągnięciami”.
Bibliografia i źródła:
Han, B.-C., “Społeczeństwo zmęczenia i inne eseje”, tłum. R. Kozłowski, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2022.
